Kontakt

MENU:




SZUKAJ ZLOTU:



Relacja z: II polski zlot fiata multipli (BESKID ŻYWIECKI - 2008-10-03)

« Powrót Informacje Plakat Dojazd Relacja Zdjęcia Filmy
RELACJA Z I POSLIEGO ZLOTU PIĄTEK:
Na zlot jechaliśmy z rodzinką w wyśmienitych humorach. Sprawdzona w necie pogoda napawała optymizmem, tylko frekwencja i „poziom” ludzi, którzy mają przyjechać trochę chłodził nasz zapał.
Wprawdzie podejrzewalem,że właściciele Multipli, to w większości normalni ludzie, to jednak obawiałem się dziwnych osób, cwaniaków, szpanerów, buraków, którzy potrafiliby skutecznie zepsuć święto na które się wybraliśmy.
Daleko niby nie mieliśmy (niecałe 200km) ale zmuszeni do odbioru osobistego koszulek, by na zlot zdążyły, pokonaliśmy ponad 400km. Dotarliśmy ok.20 w piątek i praktycznie od razu wpadliśmy w sympatyczną aurę roztaczaną przez Walentego i Huberta.
Szybkie parkowanie pod domkiem i „walka” na skręcanie grillów mogła się rozpocząć. Po ciężkiej pracy pierwsze wymiany tematów przy grillu i złotym napoju. Analizy, kto przyjedzie i ilu nas będzie. Pomysły na organizacje czasu.
Od razu dało się zauważyć normalność i serdeczność uczestników. Wszyscy uśmiechnięci i odrobinę podekscytowani tym co będzie miało miejsce.
Ustaliliśmy pierwsze spotkanie na godz.12 w sobotę na parkingu i ok.2 w nocy „zlot” zasnął.
SOBOTA:
Od samego rana Hubert „szalał”. Chodził po ośrodku, wyszukiwał „nowych”, informował o spotkaniu w południe i donosił kto, co i jak. Walenty z racji umiejscowienia swojego domku miał piękny widok na wjazd na ośrodek i co chwilę „odbierał” kolejnych uczestników.
O godz.12 na parkingu rozpoczęło się odliczanie....1...2...3....8. Tyle Małp dojechało do tej godziny i wszyscy cieszyliśmy się z pięknego widoku. Niektórzy zapomnieli nawet powiedzieć przed wjazdem na parking,że są ze zlotu i uszczuplili portfele o 5zł.
Runda wokół ośrodka i demonstracja siły i piękności na trawniku obok ogniska. Tam Multiple zostały, a my rozeszliśmy się na regenerację żołądków.
Niestety wieczorne ognisko zostało zajęte przez inną ekipę, a my przed domkiem 1 i 2 zbudowaliśmy grillową wioskę. Spontanicznie każdy przyniósł co miał i było naprawdę bogato i sympatycznie.
W pewnym momencie uczestnik/organizator innej imprezy na ośrodku przybiegł do nas wymachując dowodem rejestracyjnym i udowadniając,że jest właścicielem Multipli zaprosił nas do siebie na beczkę piwa.
Tam spędziliśmy może i dwie godziny. Auta stały już na głównym placu ułożone w łuku i prezentując wdzięki. Wymianom opinii i rad nie było końca. Co jakiś czas docierał nowy uczestnik zlotu wraz z rodziną. Prawdziwe poruszenie wywołał Jędrzej swoim nietypowym pojazdem i dodał kolorytu paradzie.
Gdy się ściemniło, ktoś zaproponował pokaz „światło i dźwięk” i pomimo późnej godziny 18 Multipli zabłysło pełnią świateł i wydało z siebie dźwięki klaksonów. Wszyscy uśmiechnięci jak dzieci bawili się w środku tego wianuszka.
NIEDZIELA:
Impreza grillowo-piwna zakończyła się o 4 w nocy. Z tego też powodu umówiony start parady na godz.11 w niedzielę został przesunięty o godzinę.
Wystartowaliśmy trochę z opóźnieniem,gdyż dwóch szalonych właścicieli Hond Civic zapragnęło mieć zdjęcie na tle naszych „pasztetów” jak to zasłyszałem na ośrodku od jednego przechodnia.
Droga na skałki w wykonaniu kilkunastu Małp była niezwykle barwna. Wszyscy przechodnie i kierowcy mijanych aut odwracali głowy. Wspólne zdjęcia, pożegnania odjeżdzających pierwszych uciekinierów i trasa do niebieskich źródeł kolejnym orszakiem. Tam całkiem spory spacer jak na imprezę do rana i podziwianie niesamowitego zjawiska niebieskiej wody doprowadziło zlociarzy do głodu. Temu zaradziły wspólnie konsumowane naleśniki w Borkach.
Stąd większość rozjechała się do własnych garaży.
Zostaliśmy z Multiplayerem+3os i z nimi w poniedziałek odwiedziliśmy stary kościół w Inowłodzu.
WNIOSKI:
Wbrew moim początkowym obawom ludzie okazali się naprawdę NORMALNI. Można było rozmawiać do białego rana jakbyśmy się znali od lat. Dzieci załapały kontakt natychmiastowy i minimum dwudniowy, gdyż praktycznie niewiele było chwil,gdy się z dziećmi widzieliśmy. Biegały swoimi drogami.
Zabrakło może organizacji i mobilizowania ludzi,ale od samego początku wyszliśmy z założenia, że mamy się najpierw poznać,by na następnym zlocie wiedzieć do czego każdy jest zdolny. To sie chyba udało i oby się ten wyjazd nie zmarnował.
Pozdrawiam serdecznie uczestników i byle do następnego zlotu.

KATEGORIE:

ARCHIWUM IMPREZ: